Zaczęłam naukę kaligrafii. Moje koleżanki mają rację chyba porównując tą sztukę do taichi … Białasom wychodzi to niezgrabnie. Obserwując siebie stwierdzam, że wszystko chcę robić za szybko, a tu chodzi o zestrojenie całego ciała, umysłu i oddechu. I powooooli….manman lai, jak to mówią chińczycy ;) Przecież nie pierwszy raz mam do czynienia z koniecznością wyrysowania/wymalowania kilometrów kresek i linii więc dam radę.
Nie zostałam może wielkim, ani nawet małym grafikiem, nie zostanę też raczej kaligrafem z prawdziwego zdarzenia, ale jakie to niesamowite doświadczenie uczyć się cierpliwości do siebie samej!
Co jakiś czas wrzucę jakieś próbki postępów, w miarę ich pojawiania się, więc nie oczekujcie tego za często :P A póki co rozrabiam kolejną porcję tuszu ;D

Nie zostałam może wielkim, ani nawet małym grafikiem, nie zostanę też raczej kaligrafem z prawdziwego zdarzenia, ale jakie to niesamowite doświadczenie uczyć się cierpliwości do siebie samej!
Co jakiś czas wrzucę jakieś próbki postępów, w miarę ich pojawiania się, więc nie oczekujcie tego za często :P A póki co rozrabiam kolejną porcję tuszu ;D
1 komentarz:
ciekawe zainteresowania :) popieram:):)
Prześlij komentarz