środa, 24 września 2008


   Ludzie żyją w tym wielkim mieście tak, jakby żyli nadal w niewielkim miasteczku. Życie, prawdziwe życie, toczy się na niewielkich obszarach, wśród małych uliczek i w głębi ich skomplikowanych zabudowań, w których czasem można znaleźć przejście na druga stronę, a czasem nie. Trochę to chyba jak w pekińskich hutungach (nazwa typu uliczek w tradycyjnej zabudowie), ale nie byłam tam, więc nie wiem ;D
   Faktem jest, że życie dzieje się na ulicy. Z praniem, gotowaniem, telefonowaniem, szyciem, naprawianiem obuwia, itd. A wszystko to tuz obok wielkich, szerokich ulic. Heh, aż mnie dreszcz przechodzi, jaka tam musi być samokontrola społeczna. Wszyscy o wszystkich wiedzą wszystko. Podejrzewam też, że wszyscy sprzedawcy w mojej okolicy tez juz mnie znają, z czasem zaś będą wiedziec o mnie wiecej i więcej.


no dobra, tego nie uratowałam...ale piękności. konkurs na to, co to za motyl ;)


tak, takie sarenki to oznaka pewnej, jak mniemam, sieci aptek.


klatka i klatki



poobiednia drzemka, do pracy wraca się tu o 14 /14.30


budka telefoniczna...czy może centrala...


naprawa motorowerów (takich na prąd)


krawiec/poprawki krawieckie


szewc....ale do czego są te maszyny nie mam pojęcia, chyba muszę spytać ;)


mini markiet w pigułce


pralnia

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Cześć Koziorożcokocie!


Wpadłem w Twoje opowieści jak śliwka w przysłowiowy kompot (makowy?)
Może to stąd, że właśnie koniec moich wakacji...
Może nawet udanych, może nawet nudnych, może nawet z akcentem hardcoru.
Ale nie o tym.
Bo teraz...
Uwaga!
Zacząłem znów pisać (hehe) teraz idiotyczne limeryki ;)

I tu 1(słownie: jeden) 4 You:


Pewna Ewka siedząc w Nankinie
Podziwiała jak czas dziwnie płynie.
By wypełnić rok
Pisze sobie blog…
Cóż, kolejny produkt „mejd In Chinie”

:)

Trzym się tam jak tu PIS koryta i myśl czasem dobrze o coponiektórych, gdy i oni myślą Ciebie.

mcy

Unknown pisze...

Ups... Może to "motyl płaski"? Słyszałem gdzieś o takich. Słyszałem też o innych zwierzakach płaskich.
:/ Czarny humor, czy cóś. mnie dopadł. Czytam. Fajnie się czyta, wiesz?

neko pisze...

Dzięki! dzięki za Wasze komentarze, ogromnie dodają energii do pisania i publikowania. A iedy ich nie ma to jakoś tak smutno. hehehe, nie będę tu psychologować, ale możecie sie uśmiac ;D
Sorka za chwilowy zastój, ale bywa. Mcy dzięki za limeryk! jest boski, jak napiszesz coś więcej to też ślij :* i wysciskaj porządnie (ode mnie :P) swoją babę kochaną.
całusy i skośne uśmieszki:)
wuw