niedziela, 7 września 2008

motyl

Skwar. Tłumy. Hałas. Nużące zakupy. Głód. Knajpka. Motyl. Motyl złapany w pułapkę szyby, ścian, stołu i krzeseł. Po chwili namysłu postanowiłam, że nie obchodzi mnie czy gapiący się na białych chińczycy uznają za dziwne, ze jedno z nich (białych) nagle włazi pod stół. Kiedyś słyszałam, że jak się dotknie motyla, to zostawia się na nim jakiś ślad i motyl musi zginąć. No cóż, jeśli rzeczywiście tak jest to przynajmniej dałam mu jeszcze parę chwil swobodnego lotu :)

1 komentarz:

Unknown pisze...

Cieszę się, że od razu dobrze poczułaś się w tym dalekim mieście. Trzymaj się, fotografuj jak najwięcej i ratuj motyle - tak szybko odchodzą ;)