niedziela, 7 września 2008

platany

Bardzo pozytywnie zwróciło moją uwagę staranne planowanie zieleni w Nankinie. Całe miasto rozbudowuje się jak szalone, jednak nie zapomina się przy tym o tak ważnej sprawie jak roślinność. Widziałam już grupy ludzi nasadzające kolejne jej warstwy pod tymi, które zdążyły podrosnąć wyżej. Jednak najbardziej ujęło mnie prowadzenie platanów. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale wygląda mi na to, że specjalnie, na konkretnym etapie wzrostu drzewa, ucinany jest główny pień, natomiast dwie inne gałęzie prowadzone są na boki, dokładnie tak, i do takiej długości, aby tworzyły swoiste zadaszenie ocieniające ulicę i chodniki. Genialne, proste a tak niesamowicie przystosowujące upalne miasto do potrzeb człowieka.
(dla wtajemniczonych dodam, że - is wize, I like ;)))



2 komentarze:

Unknown pisze...

Rozumiem, że te platany to taka chińska odmiana niemieckiego "ordnungu" :) Ciekawe, nie spodziewałem się takiej organizacji, chociaż po kazachstańskich przygodach nie powinno mnie to dziwić.
Pozdrawiam ;)

futro pisze...

Hej Miła!
Ciesze sie, ze będę na bieżąco. Choć wiem, iz nadążać za kotem jest wielką sztuką...
Pozdrawiam ze Stradbally.