środa, 10 września 2008

Sui Yuan, czyli kampus mojego uniwersytetu



Budynki te powstały wraz z założeniem uniwersytetu, w 1902 roku. W związku z tym w środku nie ma toalet, ani ogrzewania. Wstawione zostały za to plastikowe okna, żeby uniknąć chłodu. Na szczęście jednak wstawiono je od środka, tak, że nie zaburzają wyglądu budynku.


A to ewka na kampusie ;)





Stare nie stare, klima musi być. Niestety, w tym klimacie trudno bez niej wytrzymać.





A to mój akademik, gdzie również mam część zajęć. "Budynek specjalistów z południowej góry" ...tak bym to przetłumaczyła. Faktem jest, że akademik ten jest również hotelem a położony jest istotnie na górce, na południowym skraju kampusu. ;D



Bananowce.


Rowery, motorowery, skutery. Są wszędzie. Są zazwyczaj stare i szczerze mówiąc nie muszą być inne. Po co narażać się na kradzież :) Mam nadzieję, że kiedyś nagram ruch rowerowy i samochodowy na ulicy i Wam przedstawię, dla mnie to magia ;)


Akademiki studentów chińskich. To na zewnątrz to specjalnie przygotowane dla nich miejsca na suszenie prania (są też w blokach), bo w środku nie ma na to miejsca. Pokoje sa mniejsze niż ten, który zajmuję z Nok, a widziałam w nich po 4 łóżka piętrowe (8 miejsc do spania). Ale widziałam to tylko przez okno i głupio mi było robić takie szpiegowskie :) zdjęcia. Ponadto w ich akademikach nie ma łazienek. Jest jedna wspólna na kampusie. Nie mam pojęcia jakie sa kolejki do prysznica i czy jest ograniczenie wody. Myślę, że może być. My mamy przydział, po którego przekroczeniu płacimy. Ale oni? Nie mam pojęcia.









Brak komentarzy: