Nankin to chyba jednak bardzo wyjątkowe miasto. Publicznych toalet nie wyczuwa się z odległości 15 czy więcej metrów…!!! Wiele osób opowiadało mi, że niezaprzeczalnym dowodem na to, że jest się w Chinach jest właśnie ten smród dookoła toalet. Chińczycy dopiero stosunkowo niedawno zaczęli wprowadzać u siebie zachodnie muszle klozetowe, zwykle jest to odpływ dziura, lub rynnowata dziura biegnąca przez wszystkie kible na jednej linii. Zwykle też ścianki sięgają mniej więcej z wysokości nad kostką do ramienia i wejście nie ma drzwi….Okej, nawet dyby były i tak widać kucający tyłek i cały proces….
Tak czy siak, wracając do tematu, Nankin jest pod względem zapachu całkiem wyjątkowy, Przechodziłam już obok i nawet korzystałam z różnych toalet publicznych i muszę powiedzieć, że chyba najmniej miłą, póki co okazała się toaleta na moim własnym kampusie. Tak, śmierdziała.



Aha, w pewnej restauracyjce wpadliśmy na doskonłą formułę radzenia sobie z kwestią zapachową w toalecie, mianowicie - zakaz robienia kupy.
Tak czy siak, wracając do tematu, Nankin jest pod względem zapachu całkiem wyjątkowy, Przechodziłam już obok i nawet korzystałam z różnych toalet publicznych i muszę powiedzieć, że chyba najmniej miłą, póki co okazała się toaleta na moim własnym kampusie. Tak, śmierdziała.
Aha, w pewnej restauracyjce wpadliśmy na doskonłą formułę radzenia sobie z kwestią zapachową w toalecie, mianowicie - zakaz robienia kupy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz