poniedziałek, 15 września 2008

Xuan Wu Hu

Z tego, co czytałam i uczyłam się o historii Chin, wydaje mi się, że syn pierwszego cesarza dynastii Tang, trzeci co do starszeństwa książę, właśnie w tej bramie uśmiercił swoich, stojących na drodze jego panowania, braci. O ile dobrze pamiętam funkcjonuje to pod nazwą Incydent z Xuanwu Men (czyli bramy Xuanwu - Ciemnego wojownika). Pokrótce przybliżając, książę uważał, że najlepiej nadaje się do rządzenia nowo powstałym krajem, postanowił więc posłużyć się spiskiem do osiągnięcia swych celów. Najpierw zmusił ojca do usunięcia się z tronu, a następnie zaprosił braci z odległych posterunków na naradę. Kiedy ci wjeżdżali do miasta, brama nagle zamknęła się z obu stron. Taki był koniec braci i początek panowania bardzo utalentowanego cesarza. Działo się to w połowie VII wieku naszej ery.

Czy brama pochodzi z tamtych czasów? Nie, na pewno nie. Razem z murami miejskimi odbudowywane i przebudowywane, ostatni raz za panowania dynastii Qing, czyli między XVII a XX wiekiem. Z resztą jakoś nie wiem, czy to rzeczywiście mogła by być ta właśnie, tak zapamiętana przeze mnie, brama.
Faktem jest, że teraz otwiera ona kompleks parkowy nad jeziorem Xuanwu. Znajdują się tam między innymi Ogród Ptaków, Ogród różany, Park rozrywki dla dzieci, Ogród lotosów i Plac Lotosów, Świątynie buddyjskie, Ogród zakochanych itp. Miejsce nie jest ogromne, ale chińczycy potrafią na małej przestrzeni stworzyć wrażenie jej rozległości. Park składa się z kilku wysepek połączonych malowniczymi mostkami. Wszędzie zaś dookoła rozciąga się widok na wieżowce, mury miejskie i góry.





Doskonały przykład zastosowania skały perforowanej. Jest to ulubiony materiał Chińczyków, używany głównie w "ogrodach południowych". Ogrody te charakteryzują się tym, że na małej przestrzeni tworzy sie iluzję skomplikowanego krajobrazu, zawierającego góry, rzeki, roślinność, trochę wody oraz różnego rodzaju pawilony i ściany, a także wiele okrągłych przejść i okien.









A co to za kurki w tym kurniku? A nie, przepraszam, to Ogród Ptaków.... ja tu czegoś nie rozumiem...












Tam na drzewach to nic innego, jak pawie. Bardzo, bardzo oryginalny obrazek ;D





















Powyższe 13 zdjęć zrobiłam w czymś, co zdaje się jest dużą częśćią opuszczonego Ogrody Ptaków. Można zobaczyć tu własnie idealny przykład formuły "ogrodu południowego" (nazwa od tego, że ogrody takie powstawały własnie na południu Chin. Na północy przeważały gigantyczne parki cesarskie, w których można było polować i spędzac dnie na podróży, połozone były głównie przy dość dużych zbiornikach wodnych). Te ściany połączone z budynkami i okragłe przejścia, altanka, to jest właśnie to. Bardzo przykre, że tak opuszczone i pozostawione swojemu losowi.










Życzenia i prośby. Można tu napisać jakieś marzenie lub życzenie powodzenia. Dla siebie, rodziny, przyjaciół. Przecudne.



4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Very good......

Unknown pisze...

Coma dzierga takie zwierzątka ;]

Unknown pisze...

eeee tam... u nas w Łazienkach też mamy pawie! a bociany to u nas na co drugiom polu! ;P

/Radek

Unknown pisze...

Piękna zabudowa, nie ma co. A do tego przyplątał się jakiś bociek z Polski ;) Pozdrawiam i czekam na dalsze ciekawe historie.