Jeśli idzie się do Świątyni Konfucjusza po raz pierwszy, na pewno nie powinno się wybierać dnia świątecznego. A jeśli tak właśnie się zrobiło, z pewnością nie powinno się iść samemu, ale mieć dobrze zorientowanego przewodnika. Ja popełniłam pierwszy błąd, ale na szczęście nie byłam sama. Dlaczego rzucam takie przestrogi? Nie dlatego, że można zostać napadniętym, okradzionym, czy porwanym. Można się po prostu zgubić wśród straganów i pięknych uliczek, do których prowadzą wspaniałe bramy.
Świątynia Konfucjusza znajduje się gdzieś w środku tego raju dla turystów. Nie trzeba też mieć tu wielkich pieniędzy, wiele sklepów jest bowiem własnością państwową, jak mniemam, i tam ceny są zupełnie przystępne….dla porównania, na straganach przecznicę dalej mogą być już dwu, trzykrotnie wyższe! Trzeba się więc targować, lub, jeśli ktoś nie umie, wrócić do państwówki. Towary są dokładnie te same, więc nie ma co liczyć na związki cen z jakością.
Wracając do świątyni, zanim się do niej dotrze można dobre pół dnia paradować pośród sklepików, przyglądać się, oglądać i czuć się obserwowanym. Nie należy do rzadkości również robienie nam zdjęć, zarówno za zapytaniem, jak i takich z ukrycia…jednym słowem, człowiek to człowiek. Robimy więc sobie fotki nawzajem.
Oprócz wszelakiego sortu pamiątek kupić można też wszelakiej maści nankińskie specjały kulinarne. Są to miedzy innymi kwaśne jabłuszka w cukrowej skorupce, ryżowe, lekko słodkie „ciasteczka” (mokre), szaszłyki prosto z grilla, kukurydza (bez soli), a także pierożki, buły na parze, kurze łapki, kacze dzioby, szyjki itp. Pamiątki zaś to głównie wyroby z wydobywanego w tym okręgu kamienia (w wolnym tłumaczeniu kamień deszczowego kwiatu), i są to zarówno kamienie po prostu, jak i pierścionki, bransoletki figurki, pieczęcie itp., wyroby tekstylne, są to zarówno zabawki, jak i buty, ubrania, latawce, tykwy, wycinanki, węzły, kaligrafie i obrazy, drewniane meble, szklane ozdoby. I pewnie wiele innych, o których teraz nie pamiętam :)
Mimo ogromnej ilości ludzi, klimat jest bardzo przyjemny i jeśli ma się ochotę na zakupowe szaleństwo to jest to świetne miejsce. Aha…turyści, kasa, to oznacza tez dość dużą liczbę żebrzących. Przy czym w Nankinie nie spotyka się prawie wcale innych żebraków niż starcy. Nie myślcie jednak, że są to tylko pokurczone postaci. Sprawność fizyczna cechuje Chińczyków do sędziwego wieku i nie należy oceniać ich możliwości zagradzania nam drogi po ich wyglądzie.
Świątynia Konfucjusza znajduje się gdzieś w środku tego raju dla turystów. Nie trzeba też mieć tu wielkich pieniędzy, wiele sklepów jest bowiem własnością państwową, jak mniemam, i tam ceny są zupełnie przystępne….dla porównania, na straganach przecznicę dalej mogą być już dwu, trzykrotnie wyższe! Trzeba się więc targować, lub, jeśli ktoś nie umie, wrócić do państwówki. Towary są dokładnie te same, więc nie ma co liczyć na związki cen z jakością.
Wracając do świątyni, zanim się do niej dotrze można dobre pół dnia paradować pośród sklepików, przyglądać się, oglądać i czuć się obserwowanym. Nie należy do rzadkości również robienie nam zdjęć, zarówno za zapytaniem, jak i takich z ukrycia…jednym słowem, człowiek to człowiek. Robimy więc sobie fotki nawzajem.
Oprócz wszelakiego sortu pamiątek kupić można też wszelakiej maści nankińskie specjały kulinarne. Są to miedzy innymi kwaśne jabłuszka w cukrowej skorupce, ryżowe, lekko słodkie „ciasteczka” (mokre), szaszłyki prosto z grilla, kukurydza (bez soli), a także pierożki, buły na parze, kurze łapki, kacze dzioby, szyjki itp. Pamiątki zaś to głównie wyroby z wydobywanego w tym okręgu kamienia (w wolnym tłumaczeniu kamień deszczowego kwiatu), i są to zarówno kamienie po prostu, jak i pierścionki, bransoletki figurki, pieczęcie itp., wyroby tekstylne, są to zarówno zabawki, jak i buty, ubrania, latawce, tykwy, wycinanki, węzły, kaligrafie i obrazy, drewniane meble, szklane ozdoby. I pewnie wiele innych, o których teraz nie pamiętam :)
Mimo ogromnej ilości ludzi, klimat jest bardzo przyjemny i jeśli ma się ochotę na zakupowe szaleństwo to jest to świetne miejsce. Aha…turyści, kasa, to oznacza tez dość dużą liczbę żebrzących. Przy czym w Nankinie nie spotyka się prawie wcale innych żebraków niż starcy. Nie myślcie jednak, że są to tylko pokurczone postaci. Sprawność fizyczna cechuje Chińczyków do sędziwego wieku i nie należy oceniać ich możliwości zagradzania nam drogi po ich wyglądzie.
Ja mam trochę problem z żebrakami tutaj. Oni wydają się naprawdę nie mający innych możliwości zdobycia grosza, a życie tu nie jest tanie. Nie daję pieniędzy … jeszcze, ale serce jakoś mięknie i z dnia na dzień mocniej się nad tym zastanawiam.
1 komentarz:
Uwielbiam tę radość dziecka ze świeżo otrzymmanych łakoci :*
Prześlij komentarz