piątek, 21 listopada 2008

oszczędność

   Na całym świecie taksówkarze zarabiają niezbyt wiele. Paliwo jest drogie a klientów zawsze za mało. W Chinach istnieje wiele sposobów radzenia sobie z problemami użytkowania zbyt dużej ilości zasobów, taksówkarze mają jeden pozwalający oszczędzić na paliwie. Czy aby jednak na pewno? Jeżdżąc autobusami zauważyłam śmieszną rzecz, na każdych światłach lub w korku wyłącza się silnik. Wiem, że moja wiedza na temat motoryzacji nie jest wielka, ale czy przypadkiem zapalanie go na nowo i rozgrzewanie silnika nie zabiera więcej energii niż pozostawienie go w ruchu, ale na luzie?
   Ciekawą sytuację zauważyłam także na postojach taksówek, gdzie jest dużo gości, głównie przed klubami nocnymi – taksówkarze wychodzą z samochodów i pchają je! To się nazywa oszczędność!!! 
   Naprawdę podziwiam Chińczyków za ich zapał do oszczędzania, bo czy w życiu chodzi tylko o wygodę? Może tu naprawdę jest tak, że jak się odejmie w jednym miejscu to automatycznie dodaje się w innym? Trochę jak z oszczędzaniem pieniędzy na niepaleniu papierosów ;) Czy działa to już pewnie sprawa indywidualna. W każdym razie gratuluję Chińczykom pomysłowości! 


7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Tworzysz ciekawe zdjecia detali.. Co do oszczednosci zas to nie tyle wynika ona moze z samego zmyslu oszczednosci ile z polityki jaka w krajach demoludow byla dosc powszechna.. Tam pomimo zmian z lat 80 to zostalo gdzies w ludziach... i w wielu wypadkach nie bedzie to mialo zadnego racjonalnego przelozenia na faktyczne oszczednosci... Swoiste Placebo.. dzialajace bardziej na umysl nizli na cokolwiek

neko pisze...

Właśnie, i to jest dla mnie niesamowite. Chińczycy (i pewnie nie tylko) mają bardzo rozbudowany system doraźnych środków zaradczych, które de facto nie mają specjalnie rzeczywistego działania ( a w przypadku benzyny wręcz odwrotne, prawda?). Wystarczy, że "wyglada" na oszczędność, a są szczęśliwi. Coś jakby uspokajanie własnego umysłu - "zrobiłem coś dla Sprawy!". To jest tu cały czas powszechne. Taka wiara daje im pewnie napęd do większego zadowolenia z życia w słabych warunkach. Poza tym wystarczy popatrzeć na lata ich historii i na mądrości przywódców, wyglada na to, że Chińczycy we krwi mają krótkowzroczność...
Dzięki za super komentarz! Pozdrawiam :)

Unknown pisze...

Muszę przyznać, że im dalej, tym ciekawiej. Nie masz wrażenia, że czas, który spędzisz w kraju środka będzie i tak za krótki, żeby poznać go bardziej, z cała jego cudownością, a przy tym z całym nonsensem, w którym istnieje ta masa ludzi? :)

neko pisze...

Hehe, ja to wiem. Od poczatku nauki o Chinach wiem, że mogę tu zamieszkać i na sto lat a i tak ich nie poznam tak naprawdę. Wiesz co jest fajne, obserwowanie ludzi i ich małych nonsensów, pozornie wykluczających się opcji, które jednak jakoś ze sobą współgrają i działają. Nie mam jakiejś misji "prawdziwego poznania" czy coś, ale nauka języka, jak sam dobrze wiesz, jest jedną z podstaw do zrozumienia psychologii posługującego się nim człowieka. Aczkolwiek życie studenta zagranicznego w Chinach (z resztą na Erazmusach na całym świecie i tak samo) jest życiem w prawie całkowitej izolacji. Nie ma dookoła Chińczyków, którzy nie byliby specjalnie delegowani do kontaktów międzynarodowych, nie ma czasu na jeżdżenie po kraju...Ale otwarte oczy to pierwszy krok, no i przełamanie bariery do rozmowy ;)
Się rozpisałam! ;P
Ściskam Karabisiu, Twoje komentarze wydobywają ze mnie pomruki zadowolenia! Btw. chyba więcej musisz opowiedziec mi o Kz.

Anonimowy pisze...

tak.. masz racje ze to forma zaklinania rzeczywistosci, cos jakby popluczyny po feng shui w wydaniu komunistycznym. Hmm.. przeciez kultura chrzescijanska "polykala" swieta i zwyczaje "poganskie",a wiara, strach przed tym czego sie nie rozumie jest w nas ludziach (niestety tez jestem z gatunku homo sapiens, choc co do tego sapiens mozna miec zastrzezenia) tak silna, ze tego sie nie wypleni. Sam fakt traktowania religii jako "opium dla mas" i zabobonow - proby jej eliminacji - nie mogly spowodowac ze zwykli, prosci ludzie usuneli ja ze swojego zycia. Oltarzyki Buddzie poswiecone zamieniono na oltarzyki mao (swiadoma pisownia z malej litery). Poza wszystkim zas im wiecej tworzy sie swoistych ceremonialow, obrzedow w zyciu codziennym tym czujemy sie w nim bezpieczniejsi, bo skoro ta kombinacja czynnosci "nigdy" nie zawodzila to i nie zawiedzie co z kolei prowadzi do "wdrukowywania" sobie tego co ma byc i mozna juz niemal dowolnie ksztaltowac rzeczywistosc, a przynajmniej POSTRZEGAC. Niestety dawka pesymizmu jest w nas ludziach wpisana, choc cale cztery buddyjskie prawdy mowia o cierpieniu, ale jak ukazuje to Zen to spojrzenie jest afirmacja zycia... To troche tak jak pisal Dostojewski ze bez cierpienia nie pozna sie wartosci szczescia.. - o ile nie utknie sie na etapie odczuwania tego cierpienia. Ale ku meritum - Innymi slowy de facto ten "bardzo rozbudowany system doraźnych środków zaradczych" DZIALA! To przeczyloby logice gdyby nie to ze logika nie koniecznie zawsze jest tym co nam sie wydaje,ze nia jest (widoczny jest dla nas zbyt waski wycinek) bo jak slusznie zauwazyl D.T.Suzuki, we "wprowadzeniu do Buddyzmu Zen" ponad logika i "nie-logika" jest cos co je spaja.. dzieki czemu koany ktore wydaja sie byc paradoksalne badz alogiczne wcale nimi nie sa. Skadinad bylo to jedno z najbardziej rozjasniajacycm mi w glowie odkryc... Powracajac: struktura komunizmu (nawet w wydaniu socjalistycznym rodem z PL) wiele rzeczy maskowala i tak naprawde cala gra pozorow wazniejsza byla nizli fakty.. (ze wspomne przyslowiowe juz malowanie trawy na zielono i sniegu na bialo..to byly realia!) Na kazda rzecz mozna spojrzec z kilku stron.. To Kabaret Tey nasmiewal sie z tego ze o traktorze, ktory ma jedno kolo zepsute mozna powiedziec ze ma TRZY DOBRE! Nie ma znaczenia ze nadal nie dziala, ale jak BRZMI! Co do krotkowzrocznosci to przy takiej masie potencjalnego miesa armatniego mozna sobie na to pozwolic - vide stalinizm - pozdrawiam

Unknown pisze...

Dobrze, nie omieszkam w swej łaskawości poopowiadać przy najbliższej okazji o przygodach karabinowych w stepie ;)
Pisz i fotografuj - fotki coraz lepsze, wiesz? Ostatnie dni do ostry zasuw, ale zaglądam regularnie i trzymam kciuki.

Anonimowy pisze...

W holandii podobno też gaszą silniki na światłach. Ale tam nie ze względu na oszczędność, co z technicznego punktu widzenia można próbować uzasadnić, tylko z bzika na punkcie ochrony środowiska.